Z całego serca wierzę, że razem z Państwa pomocą dam radę się podnieść po koszmarnym ciosie jaki wymierzył mi los.
Każde wsparcie jest kolejnym biciem mojego maleńkiego serduszka, ale zanim zdecydujesz się mi pomóc, chciałabym bardzo podzielić się moją historią.
Mam na imię Emilka❤️
Urodziłam się w 24. tygodniu ciąży, ważąc zaledwie nieco ponad 500 gramów i mając wiele niewykształconych organów. Byłam tak maleńka, że każdy niewłaściwy ruch mógł mnie poważnie skrzywdzić, sprawić potworny ból, a nawet zagrozić mojemu życiu. Mój świat jest pełen nieustającego bólu i strachu. Jestem jedynym dzieckiem, na które moi rodzice czekali ponad 13 lat.
Dziesięć dni po narodzinach przeszłam pierwszą operację jelitek. Lekarze nie dawali mi prawie żadnych szans, ale robili wszystko, co w ich mocy, aby mnie uratować.
Od pierwszych sekund życia spędziłam w szpitalu aż 304 dni. Igły wbijały się w moje delikatne rączki, nóżki i całe kruche, obolałe ciało. Opatrunki, które miały mnie chronić, często odparzały moją wrażliwą skórę, sprawiając mi cierpienie, a dźwięk maszyn ratujących życie i migające światła na sali operacyjnej stały się moją codziennością
Przeszłam już naprawdę wiele: wstrząs septyczny spowodowany pęknięciem jelitek, transfuzje krwi oraz kilka operacji układu pokarmowego. Aby przetrwać, otrzymywałam stały dopływ morfiny i antybiotyków. Zmagałam się z zapaleniem płuc i licznymi infekcjami, a rurki z tlenem towarzyszyły mi dzień i noc.
Niezliczoną ilość razy walczyłam o każdy oddech, pełen bólu i łez, gdy moje maleńkie serduszko biło coraz słabiej. Dlatego do mojego serduszka wprowadzono stent, aby zapewnić prawidłowy przepływ krwi i pomóc mi w walce o życie.
Lekarze nie mogą uwierzyć, jak bardzo jestem silna i jak zaciekle walczę o życie❤️
Po pierwszej operacji ważyłam zaledwie 500 gramów. Lekarze pozostawili jelitka na zewnątrz – nawet nie zaszyli brzuszka. Moje jelitka były cieniutkie jak niteczki. Po kolejnej operacji włożono mi rurkę do brzucha, przez którą musiałam być karmiona. Dopiero po trzeciej operacji lekarze mogli zaszyć mój mały brzuszek. Nie mam pępuszka, a bolesne zrosty i blizny po operacjach pozostaną ze mną na zawsze. Moje jelita wciąż nie funkcjonują samodzielnie i są o 11 cm krótsze.
Po ostatniej operacji doszło do infekcji, która poważnie zagroziła mojemu życiu. Mój stan był krytyczny, a ja znów musiałam znosić ogromne cierpienie. Czeka mnie jeszcze długa walka oraz wiele operacji, rehabilitacji i terapii.
Pomimo okrutnego losu i tylu cierpień, jestem bardzo radosną dziewczynką. Nawet w najgorszych chwilach potrafię się uśmiechnąć i okazać radość życia. Mój uśmiech to mój sposób na powiedzenie światu, że się nie poddaję.
Cierpię i mam trudności z jedzeniem – każdy kęs to dla mnie kolejne wyzwanie. Zmagam się również z zaburzeniami neurologicznymi, które wpływają na mój rozwój ruchowy. Mam nieprawidłowości w kręgosłupie, ograniczenia ruchowe w lewej nóżce i prawej rączce Te wyzwania wymagają intensywnej rehabilitacji, aby zapobiec pogłębianiu się wad postawy i utracie sprawności.
Potrzebuję stałej opieki specjalistów, którzy dbają o każdy aspekt mojego zdrowia.
Termin kolejnej, bardzo ważnej operacji zależy od mojego organizmu i funkcji jelit.
Każde wsparcie jest dla mnie ogromnym źródłem otuchy, nadziei i motywacji; a Państwa dobroć na zawsze pozostanie częścią mojego życia.
Kiedy dorosnę, marzę o tym, by spotkać się z Państwem osobiście i podziękować za dar mojego życia.
To moje najpiękniejsze marzenie.
Emilka❤️